fbpx
Murmansk Winter Expedition: Dzień 14 i 15 – Koło polarne i pączki

Murmansk Winter Expedition: Dzień 14 i 15 – Koło polarne i pączki

Plan był prosty: pojechać na południe, odnaleźć koło podbiegunowe, iść spać.

Jak zwykle, plany planami, a rzeczywistość jest o wiele ciekawsza.

Zorientowaliśmy się, że nadkładając niewiele drogi, możemy dotrzeć do polecanego punktu widokowego, z widokiem na Morze Białe.

Później wróciliśmy na zaplanowaną pierwotnie trasę i nareszcie trafiliśmy na Koło Podbiegunowe.

Powyższe zdjęcie wygląda całkiem niewinnie, a kryje się za nim dramatyczna historia. Otóż czekaliśmy z włączonym silnikiem, by inni chętni na efektowne zdjęcie wreszcie wynieśli się z kadru. I tak sobie czekaliśmy, aż się nam przegrzał silnik. Okazało się, że zamarzający śnieg tak skutecznie oblepił wiatraki, aż odmówiły współpracy.

W sumie to nic dziwnego, że naszym wiatrakom było zimno.

To nie był koniec przygód. Po drodze dostaliśmy informację z booking.com, że hotel, w którym mamy spać, odwołał rezerwację. Booking.com załatwił rezerwację w zastępczym miejscu, które okazało się lepsze niż to pierwotne. Rezerwowanie noclegów przez tego pośrednika daje nam poczucie bezpieczeństwa. Z doświadczenia już wiemy, że każda taka potencjalnie niemiła sytuacja kończy się tym, że lądujemy w ciekawym miejscu, na ogół o standardzie wyższym niż to odwołane. Za to lubimy booking.com 🙂

Obok hoteliku znajdował się bufet, w którym stołowali się kierowcy ciężarówek. Dzięki temu mieliśmy okazję, by spróbować przeróżnych lokalnych smakołyków.

Soljanka

Sałatka śledziowa
Drożdżówka z ziemniakami
Pączek…
… z mięsem.
I jeszcze inna drożdżówka z ziemniakami

Zmierzając dalej na południe, zjechaliśmy z głównej drogi. Po pierwsze chcieliśmy zaznać prawdziwego offroadu, a po drugie, chcieliśmy polatać dronem Mavic Pro 2, który został nam użyczony przez firmę DJI ARS.

Poniżej efekty:

Las

Drzewa
Ludzie

Co ciekawe, również i tutaj doświadczyliśmy rosyjskiej troskliwości. Nie można sobie ot tak stanąć na drodze w lesie i robić zdjęć – po paru minutach znalazł się tubylec w samochodzie, pytający czy wszystko w porządku i czy nie potrzebujemy pomocy.

Dzień zakończyliśmy w miejscowości Olonets. Jako że tam spaliśmy w hostelu, również uzyskaliśmy papierki meldunkowe.

Poprzedni / Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *