Murmansk Winter Expedition: Dzień #16 – zakładnicy solarko-piaskarki

Murmansk Winter Expedition: Dzień #16 – zakładnicy solarko-piaskarki

16 dzień podróży zapowiadał się spokojnie. 4.5 godziny jazdy, czyli 305 km do pokonania, może jakiś obiad po drodze, następnie mieliśmy na spokojnie zdążyć do miejscowości Puszkin, by zwiedzić Carskie Sioło. Mieliśmy nadzieję, że może nawet podjedziemy jeszcze na chwilę do Sankt Petersburga. Dzień mieliśmy skończyć w Pskowie.

Udało się nam wyruszyć o czasie.

Kierowaliśmy się na południe. Przejechaliśmy przez (nieużywaną) granicę między republikami.

Podstępna solarko-piaskarka atakuje!

I już wkrótce zaczął się koszmar. Staliśmy się zakładnikami solarko-piaskarki. Machina ta wywołała koszmarny korek. Zero szans na objazd. W każdym sprzyjającym momencie wyrywali się odważni kierowcy w swoich dziarskich maszynach, prowokując niezbyt bezpieczne sytuacje. My naszą Nivą nie mieliśmy szans.

Każdy zakręt, każda górka oddalały nas od planu. Byleby zdążyć do Carskiego Sioła!

Ostatnie wejście było o godzinie 16. Do Puszkina dojechaliśmy jakoś 15 minut wcześniej. Agnieszka biegiem przez park – kupić bilety. Marcin – zaparkować i dobiec wraz z dziećmi do Pałacu Katarzyny.

Bilety udało się kupić. Punkt 16 strażnicy zamknęli wejście… a po drugiej stronie został Marcin z dziewczynami. Agnieszka w środku z biletami. Emocje sięgają zenitu. Agnieszka wznosząc się na wyżyny dyplomacji, wykorzystując swoje kiepskie umiejętności językowe w końcu wynegocjowała z kierowniczką obiektu, że WYJĄTKOWO reszta rodziny mogła przekroczyć (pod prąd) bramę wyjściową i dostać się do Pałacu.

I tak oto mimo spisku solarko-piaskarki udało się nam zobaczyć Bursztynową Komnatę. Zdjęcia i więcej informacji znajdziecie w tym wpisie.

Po zwiedzaniu, gdy emocje już opadły, uznaliśmy, że koniecznie musimy zjeść coś dobrego. Padło na restaurację Podvorye.

Przy wejściu powitał nas taki miły miś:

Miś. Z misiem się nie napijesz?

A w sklepie z pamiątkami trafiliśmy na Władimira Cezara:

Potem tylko 4 godziny jazdy do Pskowa i tak oto po północy mogliśmy iść spać.

Jaki z tego morał? Nigdy nie wiadomo, kiedy cię zaatakuje rosyjska solarko-piaskarka! Trzeba to uwzględniać w planowaniu dnia.


Poprzedni / Następny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *